Zapraszamy do krótkiej relacji z III wyprawy Bałtowskich Bezdroży z DRAGON WINCH do Moab!

Zapraszamy do krótkiej relacji z III wyprawy Bałtowskich Bezdroży z DRAGON WINCH do Moab!

Był 10 maja, godzina około 11:00, pora na spotkanie na lotnisku Chopina w Warszawie wszystkich zwycięzców z poszczególnych klas Bałtowskich Bezdroży z DRAGON WINCH 12. Po co? By zrealizować nagrodę ufundowaną przez DRAGON WINCH, jaką jest wycieczka do Moab w stanie Utach i przeżyć niezapomnianą przygodę!

O godzinie 12:25 wszyscy uczestnicy wyprawy byli już na pokładzie samolotu - głęboki wdech, stratujemy. Lot nie był krótki ale warto było się trochę przemęczyć dla tego co spotkało naszą 12 osobową grupę już w miejscu docelowym naszej wyprawy.

Pierwszym punktem na mapie wycieczki był przylot do miasta Salt Lake City, gdzie wypożyczyliśmy trzy duże auta i podzieliliśmy się na grupy by każdy miał komfort podróży. Z Salt Lake City udaliśmy się już bezpośrednio do Moab, które było głównym celem wyprawy. Sama trasa do Moab już robiła na wszystkich duże wrażenie z uwagi na krajobrazy, a to był dopiero początek. Po przejechaniu 234 mil byliśmy już w Moab. Zmęczeni podróżą położyliśmy się spać by następnego dnia zacząć explorować mekkę dla off-road’owców czyli Moab i jego okolice.

Mamy 11 maja pora zacząć robić to po co przylecieliśmy tu dzięki DRAGON WINCH. Szybkie śniadanie i jedziemy do sprawdzonej już wypożyczalni pojazdów aut terenowych marki Jeep Wrangler Rubicon. Pasy zapięte ruszamy po adrenalinę. Plan był taki by już pierwszego dnia wszyscy uczestnicy wyprawy mogli poczuć ten niepowtarzalny klimat amerykańskiego off-road’u. Ruszyliśmy więc do parku narodowego Canyonland a następnie w stronę Dead Horse Point. Wystarczyło zapłacić kilka dolarów, by rozpocząć niesamowitą przygodę w otoczeniu czerwonych skałach i ekstremalnych widoków. Okazuje się, że dostępnych jest tu aż 4000 mil tras terenowych. Po drodze mijaliśmy samochody, motocykle, rowery i dziesiątki camperów, bo Moab to również raj dla fanów sportów outdoorowych. Parki narodowe, które znajdują się wokół Moab odwiedza corocznie milion turystów.

Kolejnego dnia zaraz po śniadaniu nastąpiła kontynuacja przygody jako, że wszystkie 12 osób to ponadprzeciętni miłośnicy off roadu. Tego dnia w planie było wypożyczenie pojazdów UTV by wraz z przewodnikiem rozpocząć wspinaczkę po szorstki i stromych szlakach oraz by rozwinąć maksymalne prędkości na pustyniach.

Czwarty dzień wyprawy spędziliśmy w dolinie rzeki Colorado by dla lekkiej odmiany i nowych doznać udać się na Rafting. Po spływie wybraliśmy się na teren Parku Moab Giants, który podczas pobytu pierwsze ekipy Bałtowskich Bezdroży w Moab trzy lata temu, było tzw. ścierniskiem. Nasi rodacy postawili w tym miejscu imponujący park dinozaurów z rozbudowaną infrastrukturą i dodatkowymi atrakcjami. By podsumować poprzednie dni zorganizowaliśmy ognisko. W przyjemnym otoczeniu spędziliśmy znowu miło czas.

Nadszedł czas na trochę turystyki. Piątego dnia wybraliśmy się do Parku Stanowego Arches. Oprócz tego, że Moab słynie z tego, że jest światową kolebką off roadu to znajduję się tu również jedna z największych atrakcji przyrodniczych USA. Miejsce uzbrojone w 1700 naturalnych, skalnych łuków rzuca na kolana. Królem i symbolem czerwonych skał jest 14 metrowy łuk Delicate Arch.

Ostaniem punktem naszej wyprawy było znane zapewne każdemu z uwagi na nieustającą sławę Las Vegas, bądź jak kto woli „Kac Vegas”. Pokonując drogą międzystanową dotarliśmy do miasta, które faktycznie nie śpi. Las Vegas to miasto celebrytów, muzyki, nocnego show, neonów, rewii, replik najważniejszych budynków na świecie i oczywiście milionów automatów do gry, z których nie omieszkaliśmy skorzystać. Po dwóch dniach spędzonych w tym kolorowym mieście trzeba było udać się na lotnisko by po siedmiu intensywnych i fascynujących dniach wrócić na ziemię i codziennych obowiązków.

 
   

Napisz komentarz

* Imię:
* E-mail: (Nie jest publikowany)
   Strona internetowa: (Adres strony z http://)
* Komentarz:
Kod